Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek do ciała. Pokaż wszystkie posty

Zamówienie z Pat&Rub - kilka przemyśleń

Wreszcie przyszła moja paczuszka z tak oczekiwanymi skarbami:) Tym razem trochę dłużej czekałam, ale już mam i jestem szczęśliwa. Kupiłam sobie dwa masełka do ciała, olejek i maskę do włosów. Jedno masło juz miałam, teraz jestem ciekawa, czy serię rozgrzewającą też pokocham. Olejki to moja mania, więc musiałam kupić. Maska do włosów zniszczonych to hit, dlatego i ona musiała wylądować w moim koszyku.



Bardzo lubię kupować na stronie P&R. Mam pewność, że kosmetyki dobrze były przechowywane, o czym niestety nie zawsze można powiedzieć w przypadku Sephory. Trochę droga jest wysyłka, 17 zł to sporo. Co prawda od 200 zł przesyłka jest gratis, ale przecież nie zawsze mamy potrzebę kupowania większej ilości produktów. Czasem potrzebujemy coś drobnego, a dodatkowe 17 zł znacznie zawyża cenę. Myślę, że firma powinna też pomyśleć o tańszych przesyłkach, typu list polecony czy odbiór w punkcie. Bo wysyłanie wszystkiego kurierem jest wygodne na pewno dla P&R, ale nie dla klientów. Nie raz zrezygnowałam z zakupów na ichniej stronie, bo nie chciałam przepłacać za wysyłkę. Uważam, że to ich najsłabszy punkt. Na pewno zwiększyłaby się ilość osób zamawiających, gdyby wprowadzili tańsze formy dostawy. 

Natomiast bardzo chwalę sobie częste promocje, które dodatkowo można ze sobą łączyć. Takich obniżek żadna inna firma nie stosuje. Stąd na zdjęciu dwa masła i olejek:) Grzech byłoby nie skorzystać, skoro i tak muszę kupić:) Jedno masło kosztowało mnie około 47 zł, olejek 44 zł, a maska do włosów 51 zł. Normalne ceny wynoszą odpowiednio 69 zł, 65 i 75. Jak widać różnice są znaczne. Zastosowano tutaj trzy promocje- -20% na poszczególne produkty, -15% kod rabatowy na wszystko i 3% za zakupy powyżej 200zł. No i free przesyłka. 


Kanu - Olejek do masażu Monoi de Thaiti - do ciała i włosów:)

Będąc w The Body Shop testowałam na sobie ich nowe olejki. Są przeznaczone do pielęgnacji ciała i włosów. Zachwycił mnie zapachowo tylko jeden- Monoi de Thaiti. Ten zapach jest niebiański! Nie dziwię się, że kwiaty tak nieziemsko pachnące zakwitają na tak cudnym zakątku ziemi. 





Kanu-Monoi the Thaiti


Ponieważ mam spore zapasy do zużycia, zakup tego olejku postanowiłam odłożyć w czasie. Jednak robiąc zakupy na Organeo, trafiłam na olejek do masażu Monoi. Pojemność spora, cena niewygórowana, więc niewiele namyślając się, szybciutko wrzuciłam go do koszyka.



Kanu-Monoi the Thaiti


Otwierając paczkę, którą po kilku dniach przyniósł mi kurier, najpierw rzuciłam się do olejku. Drżącymi rękoma nałożyłam pierwszą kroplę na skórę, podniosłam do nosa i ... odpłynęłam na daleką wyspę, pełną kwiatów, motyli, delikatnie szumiących drzew na samym skraju plaży i ciepłej wody oceanu. To zdecydowanie najpiękniejszy zapach w kosmetykach. 



Kanu-Monoi the Thaiti


Olejek zawarty jest w 200ml plastikowej butelce. To dobrze, bo szklane opakowania tłustych olejków budzą we mnie strach, że buteleczka wyśliźnie mi się z dłoni i rozbije.

Olejek oprócz cudnego zapachu dobrze natłuszcza. Skóra jest mięciutka, gładka i dobrze odżywiona. Jednak odnoszę wrażenie, że jest to jedynie powierzchniowe działanie. Nie czuję komfortu dogłębnie pielęgnowanej skóry. Z masłem P&R właśnie tak się czułam. Myślę, że olejek jest świetny właśnie do masażu, nadania gładkości wierzchniej warstwie skóry. Jednak bez masła się nie obejdzie. Dla mnie najlepszym wyjściem jest stosowanie duetu- jednego wieczoru olejek, drugiego masło. Bo ze względu na anielski zapach, nie mam zamiaru rezygnować z tego kosmetyku. Zwłaszcza latem ładnie podkreśli nogi:)



Kanu-Monoi the Thaiti


Olejku użyłam również do olejowania włosów. Po dwugodzinnym siedzeniu z siatką na głowie, bardzo łatwo zmyłam go z włosów za pomocą BDFM. Skoro taki łagodny środek poradził sobie z usunięciem tego olejku, to bardzo się cieszę. W rezultacje miałam mięciutkie włoski, delikatnie pachnące tymi cudnymi kwiatuszkami:) Olejek nic, ale to nic nie obciążył czupryny, nie spowodował szybszego przetłuszczenia. Bardzo jestem zadowolona z efektów jego działania:)



Kanu-Monoi the Thaiti



Opis ze strony producenta:                                                                                            

Olejek Monoi de Thaiti pochodzi prosto z serca egzotycznych Wysp Polinezji. Znany od wieków ze swoich nadzwyczajnych właściwości nawilżających był sekretem piękna tamtejszych, słynących z niebywałej urody kobiet. Jego unikalne działanie polega na połączeniu ekstraktu z soczystych owoców kokosu oraz przepięknym zapachu gardenii. Monoi de thaiti pozostawia skórę idealnie nawilżoną i pachnącą aromatem tysiąca maleńkich egzotycznym kwiatów.

Składniki:                                                                                                                                                   

Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil-olej słonecznikowy, jeden ze szczególnie korzystnych dla cery olejów, zawiera wysoki procent kwasu linolenowego. Nadaje się do każdego rodzaju skóry. Bywa używany jako olej bazowy, ale także jako składnik aktywny.
Tocopherol - witamina E - Substancja o działaniu antyoksydacyjnym (przeciwutleniającym), hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Jest doskonałym czynnikiem hamującym rodnikowe utlenianie lipidów w naskórku i skórze właściwej.
Cocos Nucifera - Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni film, który zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy.
Gardenia Tahitensis Jest to produkt, który łączy w sobie właściwości pielęgnacyjne z wyjątkowym zapachem egzotycznych kwiatów. Jest olejem dobrze tolerowanym przez skórę, bez zanotowanych podrażnień lub reakcji alergicznych. Posiada właściwości nawilżające, wygładzające i zmiękczające skórę.
Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Exstract Olejek rozmarynowy wykazuje działanie pobudzające, a także antyseptyczne.
Linalool, Benzyl Salicylate, Amyl Cinamal - składniki kompozycji zapachowych

O samej marce:                                                                                                                                        


Kanu Nature to jedna z pierwszych firm w Polsce, która zaczęła wprowadzać na rynek naturalne kosmetyki pielęgnacyjne. Ta idea przyświeca firmie do dziś. Działalność firmy opiera się na naturalności, estetyce i bezpieczeństwie. Przywiązuje wielką wagę do jakości oferowanych kosmetyków, dlatego też w ich produkcji stosuje najwyższej jakości naturalne surowce, jak też nieustannie kontroluje i konsekwentnie usprawnia procesy ich wytwarzania.

Z szacunku dla Człowieka, Zwierząt i Natury nie używa przy wyrobie swoich produktów chemicznych konserwantów ani syntetycznych barwników. Nie testuje ich również na zwierzętach, zatem z powodzeniem mogą one być stosowane w kręgach sympatyków wegetarianizmu i ekologii. Mając na uwadze preferencje i oczekiwania Klientów stale poszerza i udoskonala asortyment. Cały wysiłek skoncentrowany jest na tym, aby nie ingerując w panujące od wieków prawa Natury przekazać jej skarby w nienaruszonej formie z korzyścią dla zdrowia i piękna każdego z Nas.

Moje ostatnie zakupki:)

Postanowiłam pochwalić się moimi niezwykle udanymi zakupkami. Część przyszła pocztą i muszę powiedzieć, że nie ma nic bardziej ekscytującego, jak wyglądanie za listonoszem:) A jak usłyszę dzwonek do drzwi, to z radości w podskokach pędzę po moje paczuszki:) Mój mąż zawsze ma nieziemską uciechę, gdy patrzy na moją roześmianą twarz w takich momentach. No, ale jak tu się nie cieszyć, jak takie cuda kupiłam.







Cieszę się zwłaszcza z zakupów w sklepie, który ostatnio odkryłam. Organeo ma bardzo bogata ofertę, ceny przyzwoite, przesyłka tania i bardzo szybka realizacja. Zapewne jeszcze nie raz będę tam zaglądać.


Jedyną stałą pozycją w moich zakupach jest podkład Shiseido, który zrecenzowałam tutaj. Mój zachwyt nad tym produktem nic od tamtej pory nie zmalał. Jedyny minus, który zauważyłam, to brak możliwości ocenienia, na jakim etapie wykończenia opakowania jesteśmy. Totalnie nieprzeźroczyste jest, więc korzystając z 20%-owej zniżki w Sephorze, zaopatrzyłam się na przyszłość.


Tusz po kilku malowaniach oczarował mnie totalnie. Wahałam się nad zakupem, ale nie żałuję tej decyzji. Firanki są przepiękne!!! I jak łatwo nim operować:) Poużywam i później wyrażę swoją opinię:)


Co do reszty, to nowości dla mnie. Co prawda miałam już mydło Aleppo, ale kupiłam w Organique i później dopiero doczytałam, że było tylko 8%. Zobaczymy jak polubimy się z wersją 25%-cio procentową:)

Olejek pachnie przecudnie, zobaczymy jak będzie się sprawował. Szukam czegoś, co nie będzie mi podrażniać skóry, bo niestety masło TBS, którym się zachwycałam, zaczęło powodować swędzenie. Normalnie koszmar z tą moją skórą:(

Pochwaliłam się, bo jestem takie duże dziecko:) Lubię dzielić się swoją radością:)

I bonusowe zdjęcia z wyprawy na grzyby. Licho wyszły, bo robione starą komórą:) Wyobraźcie sobie, że w jednym miejscu znalazłam 36 grzybów!!! Jeść ich nie lubię, ale szukanie niesamowicie mnie odpręża:)




Alterra - olejek z migdałów i papaji.



O tym olejku czytałam już nie raz na blogach i na Wizażu. Tyle osób wypowiadało się o nim pozytywnie, że i ja postanowiłam wypróbować cudowne działanie tego specyfiku na sobie. Wbrew pozorom nie było łatwo dostać go w Rossmannie. Znaczy popularny jest:) Ale wreszcie i mnie udało się zakupić buteleczkę. Poużywałam, więc nadeszła pora wyrazić swoją opinię.


Pat&Rub - olejek drenujący.

Coś mi się wydaje, że pozostanę dozgonnie wierna kosmetykom Pat&Rub. Początkowo niezbyt ufnie podchodziłam do tej marki. Okres mojego dzieciństwa i młodości :) przypadał na komunizm i wczesne początki kapitalizmu, więc coś we mnie siedzi, co podszeptuje mi, że tylko to co pochodzi z zagranicy warte jest zachodu. Przecież polskie produkty nie mogą być dobre. Odpukuję, odszczekuję te głupie zabobony!!! Właśnie dobre, bo polskie!!! Marka kosmetyków Kingi Rusin jest tego dobitnym przykładem. Toż te produkty są grzechu warte! Za każdym razem, gdy po nie sięgam, uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Uśmiech zadowolenia nie kpiny.

Dziś postanowiłam przedstawić Wam olejek drenujący.