Na twarzy każdej córci zauważyłam czerwone krostki, które zaczęły się ze sobą łączyć tworząc miejscowo coś jakby liszaje. Największe skupiska były koło nosa, ust, ale również na policzkach, szyi. Dodatkowo powodowały swędzenie, a nawet ból. Mycie twarzy samą wodą również było dyskomfortowe. Nic nie pomagało. Zmiany były coraz większe i coraz bardziej zaognione. W poszukiwaniu panaceum przewertowałam KWC wizażowe i zdecydowałam się na zakup Avene Cicalfate. Już pierwsza aplikacja przyniosła ulgę. Skóra została uspokojona, a wszelkie zmiany w ciągu dosłownie tygodnia zniknęły. A wcześniej próbowałam stosować Sanoflore miodowe, Biodermę Atoderm, Clotrimazolum i Sudocrem. Było tylko gorzej. Jednocześnie do mycia dziewczynki zaczęły używać zamiast Babydream natłuszczającego mydła Oceanic Oillan.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja apteczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja apteczna. Pokaż wszystkie posty
Krótka ballada o mistrzu - Avene Cicalfate
Muszę pochwalić się moim małym sukcesem. Udało mi się doprowadzić niesamowicie wrażliwą cerę moich córek do porządku. A było już nieciekawie...
Na twarzy każdej córci zauważyłam czerwone krostki, które zaczęły się ze sobą łączyć tworząc miejscowo coś jakby liszaje. Największe skupiska były koło nosa, ust, ale również na policzkach, szyi. Dodatkowo powodowały swędzenie, a nawet ból. Mycie twarzy samą wodą również było dyskomfortowe. Nic nie pomagało. Zmiany były coraz większe i coraz bardziej zaognione. W poszukiwaniu panaceum przewertowałam KWC wizażowe i zdecydowałam się na zakup Avene Cicalfate. Już pierwsza aplikacja przyniosła ulgę. Skóra została uspokojona, a wszelkie zmiany w ciągu dosłownie tygodnia zniknęły. A wcześniej próbowałam stosować Sanoflore miodowe, Biodermę Atoderm, Clotrimazolum i Sudocrem. Było tylko gorzej. Jednocześnie do mycia dziewczynki zaczęły używać zamiast Babydream natłuszczającego mydła Oceanic Oillan.
Na twarzy każdej córci zauważyłam czerwone krostki, które zaczęły się ze sobą łączyć tworząc miejscowo coś jakby liszaje. Największe skupiska były koło nosa, ust, ale również na policzkach, szyi. Dodatkowo powodowały swędzenie, a nawet ból. Mycie twarzy samą wodą również było dyskomfortowe. Nic nie pomagało. Zmiany były coraz większe i coraz bardziej zaognione. W poszukiwaniu panaceum przewertowałam KWC wizażowe i zdecydowałam się na zakup Avene Cicalfate. Już pierwsza aplikacja przyniosła ulgę. Skóra została uspokojona, a wszelkie zmiany w ciągu dosłownie tygodnia zniknęły. A wcześniej próbowałam stosować Sanoflore miodowe, Biodermę Atoderm, Clotrimazolum i Sudocrem. Było tylko gorzej. Jednocześnie do mycia dziewczynki zaczęły używać zamiast Babydream natłuszczającego mydła Oceanic Oillan.
Hydreane BB Krem - na lepsiejsze dni:)
Odkąd mój ukochany podkład Shiseido stał się dla mnie za ciemny, bezustannie poszukuję jakiegoś godnego zamiennika na okres zimowy. Typowego podkładu jeszcze nie znalazłam, ale dzięki wymiance na Wizażu w moje łapki wpadł krem La Roche-Posay.
Nie bardzo wierzyłam w jego możliwości tonujące. Bardziej zależało mi na kremie, który dobrze nawilżyłby moją twarz. Akurat była ona bardzo przesuszona i wołała o pomoc. Krem używam od ponad miesiąca, więc mogę już wystawić mu opinię. I będzie ona pozytywna:)
Nie bardzo wierzyłam w jego możliwości tonujące. Bardziej zależało mi na kremie, który dobrze nawilżyłby moją twarz. Akurat była ona bardzo przesuszona i wołała o pomoc. Krem używam od ponad miesiąca, więc mogę już wystawić mu opinię. I będzie ona pozytywna:)
Od zawsze jestem niezadowolona z kolorytu twarzy. Pal licho miliardy piegów, są na swój sposób urocze i wyróżniają mnie z tłumów idealnych kobiet:) Gorzej, że moja cera lubi się zaczerwienić tu i ówdzie. W połączeniu z brązem piegów, nie wygląda to estetycznie. Nie ma rady, jestem skazana na codzienny makijaż. Kiedyś zależało mi na maksymalnym kryciu. Używałam dość mocnych podkładów, które owszem super kryły, ale zostawiały masakrę na twarzy. Zapychały, przesuszały i wyglądałam dzięki nim jeszcze starzej, niż mówi mój licznik:) Dzięki temu BB odkryłam, że mogę wglądać ładnie z drobną korektą w postaci ujednoliconej cery. Co nieznaczny, że nie szukam nadal podkładu. Już nawet chyba namierzyłam co kupię:)
Krem BB LRP nie jest kremowy, ma bardzo leciutką konsystencję. Nakłada się go przyjemnie i bardzo ładnie wtapia się w skórę. Występuje w dwóch wersjach kolorystycznych:
-light
-medium.
Ja posiadam ta pierwszą i muszę przyznać, że bardzo pasuje mi ten odcień. Mam skórę dość jasną, używam Diora 010, Revlona 150. Ten BB wcale nie wyróżnia się na twarzy, naprawdę idealnie dobrany kolorek:)
Po lewej roztarłam BB, ale było jego sporo, więc po brzegach odznacza się, ale pośrodku ładnie się dopasował. Wnętrze przedramienia mam trupio blade, dobrze na nim widać kolorek i sposób w jaki BB się rozciera.
Krem przeznaczony jest do skóry wrażliwej, do takiej grupy zaliczam swoją cerę. Po nałożeniu kremu czułam komfort nawilżonej skóry. I co ważne, mimo sporego udziału gliceryny w składzie, nie zapycha mnie. Jedyny minus to rolowanie się podczas aplikacji na wcześniej nałożoną ekoampułkę. Nie lubi się z tymi kosmetykami.
Krem posiada filtry SPF 20. Gdy siedzę w domu, taka ochrona mi wystarcza. Ale gdy wiem, że będę długo przebywać na zewnątrz, to nakładam najpierw wyższy faktor- spf50. Tutaj już rolowanie nie występuje.
Bardzo polubiłam się z tym kremem. Towarzyszy mi prawie codziennie. Czasem chcę bardziej ujednolicić cerę, to wówczas używam podkładu. Ale uważam ten kosmetyk za idealne wyjście dla osób:
1. z idealną cerą; lub taką, która nie wymaga dużych poprawek;
2. lubiących delikatny, naturalny makijaż;
3. lubiących ułatwiać sobie życie- połączenie kremu nawilżającego, filtrów i podkładu skraca czas spędzony rano w łazience.
Krem znajduje się w wygodnej tubce o pojemności 40ml. Cena to około 50zł.
Krem BB LRP nie jest kremowy, ma bardzo leciutką konsystencję. Nakłada się go przyjemnie i bardzo ładnie wtapia się w skórę. Występuje w dwóch wersjach kolorystycznych:
-light
-medium.
Ja posiadam ta pierwszą i muszę przyznać, że bardzo pasuje mi ten odcień. Mam skórę dość jasną, używam Diora 010, Revlona 150. Ten BB wcale nie wyróżnia się na twarzy, naprawdę idealnie dobrany kolorek:)
Krem przeznaczony jest do skóry wrażliwej, do takiej grupy zaliczam swoją cerę. Po nałożeniu kremu czułam komfort nawilżonej skóry. I co ważne, mimo sporego udziału gliceryny w składzie, nie zapycha mnie. Jedyny minus to rolowanie się podczas aplikacji na wcześniej nałożoną ekoampułkę. Nie lubi się z tymi kosmetykami.
Krem posiada filtry SPF 20. Gdy siedzę w domu, taka ochrona mi wystarcza. Ale gdy wiem, że będę długo przebywać na zewnątrz, to nakładam najpierw wyższy faktor- spf50. Tutaj już rolowanie nie występuje.
Bardzo polubiłam się z tym kremem. Towarzyszy mi prawie codziennie. Czasem chcę bardziej ujednolicić cerę, to wówczas używam podkładu. Ale uważam ten kosmetyk za idealne wyjście dla osób:
1. z idealną cerą; lub taką, która nie wymaga dużych poprawek;
2. lubiących delikatny, naturalny makijaż;
3. lubiących ułatwiać sobie życie- połączenie kremu nawilżającego, filtrów i podkładu skraca czas spędzony rano w łazience.
Krem znajduje się w wygodnej tubce o pojemności 40ml. Cena to około 50zł.
Moja pielęgnacja twarzy
Muszę stwierdzić, że im mniej rzeczy używam do pielęgnacji twarzy, tym lepiej ona wygląda. Jest to oczywiście moje subiektywne zdanie i nie opiera się ono o odwagę wyjścia z domu bez makijażu, ale cieszą mnie nawet drobne zmiany:)
Mam dość problematyczną cerę, wrażliwą, skłonną do zapychania, świecącą się, z widocznymi porami, no i wiekową już:) Z tego szerokiego wachlarza na razie udało mi się wykluczyć skłonność do zapychania. W sumie pojawia mi się jeden, czy dwa gule przed okresem. Ale tak jest zawsze od lat, zdążyłam już się przyzwyczaić nawet do umiejscowienia się tych niespodzianek centralnie na nosie, brodzie lub czole. Występują rzadko, dlatego lubią chyba być widoczne. Peryferie twarzy ich nie zadawalają:)
Twarz przemywam codziennie rano i wieczorem mydłem Aleppo, jednak robię to na razie do dwóch tygodni dopiero, więc za wcześnie na wnioski. Na dzień dzisiejszy jestem zadowolona i mój mąż też, bo z lubością używa i on tego mydełka:) Wcześniej myłam buźkę niebieskim płynem Babydream- tylko on mnie nie podrażniał i nie sprawiał, że skóra była ściągnięta i błagała o krem.
Rano po myciu zwilżam twarz wodą różaną Ikarova. Na jeszcze wilgotną buźkę nakładam ekoAmpułkę 1 . Działa ona jak najlepszy lifting:) Po kilku minutach smaruję się sporą ilością Vichy, a pod oczy krem Pat&Rub.Vichy polecam, miałam naprawdę mnóstwo różnych kremów z filtrami, ale on jest moim ulubieńcem.
Wieczorem znów używam Aleppo, makijaż oczu usuwam dwufazowym płynem Yves-Rocher.
Umytą twarz przecieram tonikiem PHA. Naprawdę jest łagodny i skuteczny. Po około 10 minutach wklepuję krem na noc Pat&Rub, pod oczy znów krem P&R. I rano budzę się z wypoczętą buźką:)
Raz lub dwa razy w tygodniu stosuję maskę oczyszczającą Sanoflore, a na comiesięczne niespodzianki nakładam Effaclar.
I to wszystko:) Jak już znajdę coś, co odpowiada mojej twarzy, to trzymam się tego kurczowo. Niestety moja cera nie lubi częstych zmian i eksperymentów.
Etykiety:
effaclar,
ekampułka 1,
Ikarov,
krem na noc,
krem pod oczy,
krem z filtrami,
La Roche-Posay,
Pat Rub,
pielęgnacja apteczna,
pielęgnacja twarzy,
Sanoflore,
tonik PHA,
Vichy,
woda różana,
Yves Rocher
La Roche-Posay - Effaclar K
Odnawiający krem dla skóry tłustej. Przeciw nawrotom niedoskonałości. Wygładza strukturę skóry. Tak opisuje go na swojej stronie producent, ale czy spełnia swoje zadanie? W moim przypadku, tak!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


