Dzień Darmowej Dostawy miała miejsce 2 grudnia, a wczoraj dostałam ostatnie zamówienie. Nie uwzględniłam go na tych fotkach. Nie wszystkie firmy biorące udział w DDD, poradziły sobie ze zwiększoną ilością zamówień. Ponad tydzień oczekiwania na wysyłkę to naprawdę dużo. Z kilku zakupów zrezygnowałam ze względu na niezastosowanie się sklepów do Regulaminu DDD. Mimo "darmowej" wysyłki sklepy wciąż naliczały koszta wysyłki. Część skorzystała z możliwości ustawienia limitu zamówienia na 20 zł i to było zgodne z regulaminem.
Jednak kilka sklepów, na które natrafiłam, ustaliły minimalną kwotę zamówienia na np 180 zł, co całkowicie nie zgadzało się z koncepcją DDD. Oczywiście za każdym razem wysyłałam maila do sklepu, aby raczyli przestrzegać regulaminu. I nie powiem, kilka firm zaraz poprawiło niedopatrzenie. Ale niektóre sklepy całkowicie zignorowało i mnie i całą akcję DDD. Do takich firm niestety zaliczyć muszę polskiego dystrybutora BeautyBlendera. Strzeliłam fochem i nie zamówiłam jajeczka. Zrobię to później, bo nie wyobrażam sobie codziennego makijażu bez pomocy różowej gąbeczki:)Ale dla zasady w DDD nie pokusiłam się na zakup.
Ogólnie moja zrealizowana lista zdecydowanie się różni od listy chciejstw. W takcie zmieniły mi się potrzeby lub po prostu zapomniałam kupić to co zamierzałam:)
Oprócz tych kosmetyków zamówiłam jeszcze czarną maskę do włosów i kilka rzeczy niekosmetycznych. Ale o tym innym razem:)

