Guerlain By Emilio Pucci Météorites Perles D'azur -pierwsze wrażenia


Gdy zobaczyłam zapowiedzi Guerlaina na lato, te meteorki mnie nie zachwyciły. Co więcej wydawały mi się niewarte zachodu. Postanowiłam, że będę twarda i z godnością nawet nie podejdę do stoiska, żeby je obejrzeć. O święta naiwności!!! Kogo ja próbowałam oszukać! Przecież ja musiałam je kupić, toż to limitka! Myślę, że to stwierdzenie wzbudzi w Was zrozumienie. Nie mogło być inaczej, musiały być moje:) I oto są!



Kuleczki zamknięte są w metalowej puszce koloru granatu. Wieczko to miks odcieni niebieskiego, seledynu i bieli. Kojarzyć się to ma z lazurowym wybrzeżem:) W końcu to letnia kolekcja. Jednak ja lubię na lato ciepłe kolorki, takie rozgrzewające. Kolory pudełka mają podkreślić odcień niektórych kulek- są one niebieskie. Niestety do meteorków dołączona została gąbeczka. Wcześniej były puszki i taką wersję wolałam. Już Nuitsy miały czarną gąbkę, ale miałam nadzieję, że to tylko taka wpadka. No niestety Guerlain chyba zmienił koncepcję. Gąbki zdecydowanie nie lubię, bo trudno mi ją wyłuskać z pudełka. Puszek chwytam pazurkami i elegancko wychodzą. Ta piekielna gąbka uparta jest i trudno nam,owić ją do opuszczenia puszki. Nie wiem, czy to ja po prostu jestem taka kaleka, ale mam tej gąbki dość. Ponieważ wszystkie meteorki trzymam na toaletce i nie zamierzam ich przewozić, to tą paskudę wyjmę i już. Mały drobiazg, ale ryska na moim wyidealizowanym obrazie meteorków powstała.







Meteorki albo się kocha, albo nie. Bo albo widać ich efekt albo nie. Od czego to zależy, nie mam pojęcia. Na moje szczęście i nieszczęście mojego portfela, my darzymy się wzajemną miłością. Po nałożeniu ich na twarz, wydaję się sobie piękniejsza:) Działanie meteorków jest subtelne, niby nic nie widać, ale ogólny look zyskuje na subtelności, delikatności. Twarz wydaje się okryta delikatnym woalem, który zmiękcza nasze rysy, delikatnie niweluje zmarszczki i niedoskonałości. Ale tak jak napisałam, efekty są naprawdę delikatne. I dobrze, bo w dni gdy meteorki zostawiamy w spokoju, różnica byłaby zbyt drastyczna:) Pucci nakładam na całą twarz, nie mają zbyt dużo błyszczących drobinek, więc nie świecę się na słońcu jak choinka:) Zaznaczam, że mam twarz przetłuszczającą się, a miejscami mieszaną, dodatkowo używam filtrów. Nie zauważyłam, żebym po użyciu meteo szybciej czy też bardziej się błyszczała. Zresztą latem totalny mat nie wygląda ani naturalnie, ani ładnie. Poza tym postarza:) Taki lekki glow dodaje uroku.






Pucci D'azur to miks sześciu kolorków. Niebieskich jest najmniej, więc nie musimy się bać, że będziemy przypominać smerfetkę:) Po nałożeniu na twarz ani nie przyciemniają jej, ani nie rozjaśniają. Po prostu czynią ją śliczniejszą w ten swój magiczny i niezrozumiały przeze mnie sposób. Zresztą nie mam zamiaru wnikać w sposób ich działania, cieszy mnie po prostu, że robią te małe cuda z moją buźką:) A poza tym jak pięknie prezentują się na mojej toaletce:)





A na pudełeczku piszą w ten sposób o możliwościach kulek Pucci:






20 komentarzy:

  1. Cieszą oko i wzbudzają podziw, ale więcej niż 3 opakowania meteorytków mieć nie zamierzam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słaba kobieto! :D Ja się oparłam, dzielna jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama się dziwię, że za grosz silnej woli nie mam:)

      Usuń
  3. Wiedziałam ze jak do Ciebie przyjde to będe chciała mieć kulaski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zemsat jest słodka:) Przez Ciebie tylko P&R mi w głowie:)

      Usuń
  4. Wyglądają uroczo! Niech się dobrze sprawują :)

    Kolekcja na toaletce śliczna:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo dobrego słyszałam o tych meteorkach i chciałabym je keidyś przetestować, kuszą bardzo :) Spora kolekcja Guerlain, zazdroszczę :))

    Przy okazji odwiedzin Twojego bloga, zapraszam Cię serdecznie na moje pierwsze rozdanie, które kończy się już za 5 dni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przetestować, bo albo się je pokocha albo nie. I jak nie to problem z głowy. A jeśli tak, to będzie początek problemów:)

      Usuń
  6. chętnie bym kiedyś przetestowała bo uwielbiam takie "bajery" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie też podbajerzone gadżety przemawiają:)

      Usuń
  7. od wakacji (czyli od przyszłego tygodnia) mam zamiar poświęcić więcej uwagi kosmetykom kolorowym, bo niestety mój makijaż ogranicza się od jakiegoś czasu do minimum więc wpis ten mnie bardzo zaciekawił;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha, w pierwszej chwili nie wiedziałam co to jest. Świetne pudełeczko!

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mam Pućki :) powiedziałam sobie że jeśli dotrwają do Vipów to kupię puchę no i masz babo placek poszłam i znalazłam z rabatem 20%. Pyłek na dnie puchy jest sino szary :D taki trupi look. Już teraz można powiedzieć, że niebieskie kulki szybciej się zużyją/rozsypią bo są strasznie delikatne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobnie w 3-kach najciemniejsze kuleczki są najdelikatniejsze i sypia się okrutnie.

      Usuń
  10. ja jeszcze przechodze twardo kolo nich:P

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze:) Każdy czytam i biorę sobie do serca:)